Higiena jamy ustnej

Cukier, kwas i bakterie – tak najczęściej zaczyna się ofensywa rujnująca szkliwo na naszych zębach, z której skutkami zmagają się nieustannie stomatolodzy. Próchnica!!! Wydawałoby się, że  w XXI wieku, gdzie radzimy sobie tak dobrze z różnymi plagami – to już nie jest problem. No ale właśnie… Wszechobecny cukier…napoje gazowane dwutlenkiem węgla dające idealne dla niszczenia naszych zębów środowisko kwaśne. Jak tu zapobiegać próchnicy? Może chociaż z tymi bakteriami dałoby się coś zrobić???

 

Higiena jamy ustnej – jak tworzy się błędne koło???


Przemysł nie czeka, tylko natychmiast oferuje rozwiązanie – środki higieny jamy ustnej w szerokim asortymencie. Żeby łatwo się było do nich przekonać – nafaszerujmy je słodzikami, najlepiej sztucznymi – dzieci łatwo do takich nafaszerowanych słodzikami past przekonać, nieprawdaż? Oczywiście obowiązkowo z dodatkami orzeźwiających smaków np. mięty i dodajmy bicz na bakterie – triklosan!

 

Ta pochodna fenolu jest bardzo skutecznym środkiem bakteriostatycznym, wykorzystywanym powszechnie w medycynie. Również w pastach do zębów i kosmetykach zdaje egzamin. Ma tylko jedna wadę – słabo rozpuszcza się  wodzie i np. filtry w stacjach do uzdatniania wody go nie eliminują. Może się więc łatwo kumulować w organizmie o czym się łatwo przekonać zaglądając do stosownego hasła w Wikipedii.


W czym problem, zapytacie? W końcu spełnia swoja role – eliminuje szkodliwe bakterie!

 

No tak, tylko mechanizm, który jest dobry na naszej skórze, czy w procesie sterylizacji – nie koniecznie musi służyć naszym komórkom, jeśli już triklosan dostanie się do naszego organizmu. W końcu ten sam mechanizm, który zabija bakterie, może tez eliminować nasze komórki!!! I oczywiście nie ma tu jeszcze pełnej jasności, jaka jest skala tego ryzyka, przy stwierdzanych w naszych organizmach stężeniach triklosanu – dla mnie jest to kolejny trop do zadania sobie pytania.

 

Czy gdybyście wiedzieli, ze w Waszej paście do zębów jest środek chemiczny, który potencjalnie nie jest też obojętny dla Waszego zdrowia, sięgalibyście po nią z taka łatwością???


Zaraz, zaraz, to czym myć te zęby, jeśli w ogóle? Oczywiście , że tak, ale starajmy się przerwać to błędne koło. Bakterie potrzebują odpowiedniego środowiska do spełnienia swej niszczycielskiej roli – cukru i kwasu. I gdybyśmy wyeliminowali zawierające cukier słodycze i zawierające dwutlenek węgla napoje – to byłby już krok w stronę profilaktyki próchnicy. A jeśli dodatkowo jeszcze sięgniemy po pasty bez dodatków sztucznych słodzików i nie zawierające triklosanu – to już jesteśmy w domu.

 

Przerywamy błędne koło, w które wpuszcza nas przemysł, najpierw faszerując słodyczami i napojami gazowanymi, a potem przekonując nas do swoich kosmetyków, które mają zniwelować szkody, które nam zafundował. Oczywiście ostateczny rachunek i tak zapłacimy my. A właściwie nasz organizm! To jest kolejny przykład, jak łatwo nami manipulować – wkręcić nas w słodki przymus i dalej – jesteśmy uzależnieni od rozwiązań przemysłu, żeby zniwelować jego zgubne skutki.

 

Nasz zdrowy rozsądek, niczym ostry nóż, może to błędne koło przerwać. Jem mniej słodyczy i nie piję napojów gazowanych dwutlenkiem węgla. Do mycia zębów używam pasty z dodatkiem naturalnych substancji, a nie triklosanu i sztucznych słodzików. Wtedy z moim stomatologiem mogę spotykać się głównie dla podtrzymywania towarzyskiej znajomości, a nie zmuszony poszukiwaniem kolejnych ognisk próchnicy!

Jarosław Szulc