Jestem Bezcukrowy!

Lubię chodzić do kina. Pewnie jak większość z nas. A ponieważ nie lubię przepychać się między rzędami, gdy już zgaśnie światło – stawiam się w kinie zawsze przed godziną rozpoczęcia seansu, by spokojnie zająć swoje miejsce. W zamian otrzymuję „przywilej” obejrzenia pełnego bloku reklamowego. Kino jest dla mnie formą oderwania się od codziennych spraw i przez moment  zanurzenia się w innej rzeczywistości – no, ale najpierw obowiązkowe pranie mózgu.

 

Podniesiony jazgotliwy dźwięk, szybkie tempo, przekaz, że jeśli nie posiadam tego, czy owego powinienem zapomnieć o pełni szczęścia – no cóż, w końcu ta część „seansu”, to mega programowanie konsumenckich mózgów, dźwignia sprzedaży i zysków, dzięki którym specjaliści od tych spraw w tym czasie dzielą się swoimi sukcesami w jakiejś modnej miejscówce.

 

Jakiś czas temu, zaraz na starcie bloku reklamowego, jedna z wiodących marek globalnych przekonywała mnie w swoim spocie, że to samo, to jednak nie to samo. W celu uwiarygodnienia przekazu rozbalangowani młodzi ludzie poddani byli eksperymentowi, w którym to co pili nie było tym, co myśleli, że mają w kubkach. A różnica była niebagatelna, bo dotyczyła zawartości cukru – smakuje jak lubimy, ale cukru za grosz. Po prostu null, zero!

 

I w tym momencie zaprojektowany mechanizm torowania napotkał w moim mózgu na barierę. Dość! Kto im na to pozwala??? Poddawać nas kolejnej bezcukrowej indoktrynacji? Rozumiem, na ważnych strategicznych spotkaniach marketingowych dostrzeżono już efekt rozprzestrzeniających się doniesień, że cukier jest be! Że wręcz, niczym dragi, może nas uzależniać. Czyli żeby pozostać w trendzie – u nas go nie ma. Nie ma cukru i po kłopocie. Nie myśl o kaloriach i pij dla orzeźwienia i przyjemności. No tak, ale nie rezygnujemy z wypróbowanych mechanizmów – słodycz musi być – bo to sprawia nam przyjemność i chętnie sięgniemy po następną porcję.

 

Dlatego cukier po prostu zastąpimy czymś innym. Z pomocą przychodzi nam bratni przemysł sztucznych słodzików, który na fali zainteresowania przyczynami otyłości, kaloriami, dietami, zbudował kolejne imperium. O jego sile świadczy fakt, że  nawet burmistrz NYC nie dał rady – jego próba powstrzymania powodzi dosładzanych sztucznie napojów orzeźwiających, od dawna rozpoznanych jako jedna z głównych przyczyn epidemii otyłości w USA u młodych ludzi, napotkał gigantyczny sprzeciw prawny, wręcz odwołujący się do praw konstytucyjnych.

 

I tak ten wywołany wtedy w reklamie temat cukru, który od dawna interesuje mnie w kontekście zagrożeń dla współczesnego stylu życia, jako jedna z długo bagatelizowanych przyczyn dynamicznego rozwoju schorzeń cywilizacyjnych, spowodował, że dotarła do mnie prosta prawda. Nie mamy szans, żeby wygrać z gigantyczną machiną przemysłu spożywczego. I to w dodatku przemysłu, który wyrósł w cieniu afer związanych np. z przemysłem farmaceutycznym – dyżurnym chłopcem do bicia – i rozwijał się całkiem spokojnie. Wykorzystując mechanizmy, które łatwo nas przekonują do sięgania po wybrane produkty namiętnie i często.


Szans na wygraną nie ma – niemniej nie jesteśmy zupełnie bezbronni. Pozostaje nam nasza świadomość, silna wola i wiedza. Jednym słowem możemy zamanifestować swoją postawę przez jawne nazwanie i odrzucenie manipulacji, którym jesteśmy poddawani. Stąd propozycja tego bloga – skierowanego do bezcukrowych, czyli tych, którzy odrzucają słodycz sloganów reklamowych i chcą swoje nawyki konsumpcyjne oprzeć na zdrowej wiedzy – na tym co ma służyć ich zdrowiu, nie celom marketingowym sprzedaży takiego a nie innego koncernu.

 

I z taką oto myślą dotrwałem wówczas do końca bloku reklamowego zanim zaczął się film. Nota bene – podczas tej dwudziestominutowej projekcji reklamowej nasunęła mi się też zagadka arytmetyczna – od jakiej proporcji czasu przeznaczonego na reklamy do czasu emisji filmu należy nam się zwrot od reklamodawców kwoty wydanej na bilet kinowy???


W końcu bilet dokumentuje zawarcie umowy na nabycie praw do publicznej emisji filmu, a nie bloku reklamowego? Czyli znowu nas wkręcają za nasze pieniądze???

 

Zanim powstał ten blog zmieniła się reklama wiodącej marki. Dzisiaj informuje, że warto się dzielić z innymi swoimi radościami, po czym na koniec przekonuje nas, że w jej produkcie wszystko jest już tylko naturalne. Przekonuje mnie to tym bardziej, że o cukrze warto rozmawiać, wręcz krzyczeć. Każdy głos może pomóc zmienić nastawienie do konsumentów ze strony nawet największych marek. Porozmawiajmy zatem o cukrze……

 

Jarosław Szulc