Krwawe oblicze soli indyjskiej

Sól indyjska?.W starożytności właśnie tak nazywano substancję o słodkim smaku otrzymywaną z syropu z trzciny porastającej dolinę Gangesu. Ze względu na jej białe zabarwienie używano również nazwy – biała sól, w odróżnieniu od szarej soli kamiennej. Sława „miodu uzyskiwanego bez udziału pszczół” rozlała się po Azji Mniejszej i dotarła do Europy.

 

Cukier, wzorem egipskich kapłanów, używano początkowo w celach leczniczych – o czym może świadczyć łacińska nazwa trzciny – saccharum officinarum. Szybko jednak stał się przysmakiem bogatych. Bogatych, czy wręcz królow i panujących. Za głowę cukru płacono bowiem krocie, jego dostępność w średniowiecznej Europie była bardzo ograniczona, ale dostrzeżono błyskawicznie jego walory handlowe.

 

I tak bogactwo niektórych dzisiejszych miast, śmiało możemy zaryzykować tę tezę, wyrosło na cukrze. Wenecja, Genua czy Brugia – to właśnie przykłady pierwszych przedsiębiorczych miast, które dzięki potężnym magazynom cukrowym, zaczęły czerpać z handlu nim wielkie korzyści. Korzyści chcieli czerpać wszyscy, więc na cukier nakładano chętnie wysokie cła – i jego cena rosła z przekroczeniem każdej granicy. Istotne było rosnące zapotrzebowanie na surowiec – trzcinę cukrową.

 

W pobliżu kontynentalnej Europy trzcina przyjęła się na Cyprze, Rodos i Krecie. Ba, nawet arabska nazwa Krety – Candie – pochodziła od skrystalizowanego cukru - po arabsku quandi. Tam bowiem Arabowie założyli jedną z pierwszych rafinerii cukru i stamtąd pochodzące, zwykle bardzo duże głowy cukru, nazwano na kontynencie właśnie w nawiązaniu do miejsca wytwarzania- Candi. Inny konkretny gatunek cukru, tym razem bardzo sypkiego, nazywano crack. Dzisiaj określenie funkcjonujące w świecie narkotyków, paradoksalnie nie tak bardzo odległego od prawdziwej natury cukru.

 

 

Możnowładcy bowiem też łatwo się od niego uzależniali. I to mimo ubocznego efektu w postaci próchnicy, której np. ofiarą padła w wyniku używania cukru sama królowa Elżbieta. Trzeba było szukać łatwiejszego dostępu do tego szlachetnego towaru. Henryk Żeglarz postawił na Maderę, Hiszpanie zasadzili trzcinę na Haiti, Holendrzy na Antylach, Anglicy – w swoich koloniach w Ameryce. Zaczął się boom na uprawę trzciny cukrowej.


Ba cukier oprócz tytoniu, stanowił wtedy wręcz  namiastkę wymienialnej waluty. Niewątpliwie był cenny niczym złoto. I tam, gdzie w grę wchodzą gigantyczne zyski – pryska granica wartości etycznych. Rządzi tylko żądza zysku. W historii cukru doprowadza ona do potrzeby pozyskiwania taniej siły roboczej – europejscy robotnicy w koloniach przestali wystarczać przy rosnącym popycie i błyskawicznym rozwoju plantacji uprawy trzciny cukrowej. Nastaje era niewolnictwa – gdzie tanią siłę roboczą „kupuje się” w Afryce.


Praca na plantacjach pochłonęła więcej istnień ludzkich, niż gorączka złota. Biel cukru jest tak naprawdę zrugana krwią tych, których zniewolono do ciężkiej pracy przy jego produkcji i za co zapłacili życiem.  Historię tych czasów uwieczniono na niejednym filmie, pamiętamy zatem dobrze poniżający kontekst wyzysku kolonialnego. Najważniejsze, że w Europie się cieszą – produkcja rośnie, cena spada, rośnie dostępność i liczba nowych odbiorców. Plantatorzy i pośrednicy liczą pieniądze.


Cukier staje się coraz bardziej dostępny i pożądany. Zwłaszcza, że rośnie spożycie kawy i herbaty, do których staje świetnym dodatkiem.


W epoce napoleońskiej blokada handlowa z koloniami wymusiła poszukiwanie alternatywnych źródeł cukru dla licznej rzeszy jego smakoszy. Tak na scenie zadebiutował burak cukrowy i od tego czasu datuje się jego kariera. I pomyśleć, że Bordeaux, miasto wina, w tych czasach było miastem żyjącym z cukru – funkcjonowało tam kilka  jego rafinerii zaopatrujących rynek francuski!!!

 

Do lat siedemdziesiątych dwudziestego wieku produkcja cukru nie nadążała za popytem. Pewnie pamiętamy, że w Polsce w tych czasach był to produkt racjonowany i wręcz niedostępny. Jednym z przełomowych dla przemysłu odkryć była produkcja syropu cukrowego o wysokiej zawartości fruktozy z kukurydzy. Od tego momentu można datować największe wyzwanie rzucone ludzkości przez przemysł spożywczy w kontekście wpływu diety na kondycję zdrowotną człowieka. To boom żywności przetworzonej z dodatkiem wysokokalorycznych dodatków uruchomił spiralę otyłości i w konsekwencji epidemię cukrzycy i innych tzw chorób cywilizacyjnych.


Czyżby krwawe żniwo zebrane w czasach kolonialnych nie było ostatnim mollowym akordem w historii cukru?


W czasach nam współczesnych sól, cukier i mąkę nazywa się białym tercetem śmierci.


Wiemy, że nadmierne i niekontrolowane ich używanie szkodzi naszemu zdrowiu.


W czasach, gdy cukier był dobrem luksusowym – szkodził tylko nielicznym, dzisiaj, gdy spożywamy go w większości produktów – staje się groźny dla wszystkich!