Babcie blogerki, nutrigenomika i plaga otyłości

Co mają wspólnego dieta przemysłowo modyfikowana, trendy żywieniowe z egzotycznymi produktami i zemsta Faraona? To pośrednie przyczyny otyłości – zmieniają naszą naturalną florę bakteryjną w jelicie grubym.

 

Nasze babcie od zawsze były i są skarbnicą żywieniowej mądrości. W czasach, gdy pomarańcze były symbolem zbliżających się Świąt i nikt nie słyszał o takich produktach jak jagody goji czy karob, one sobie świetnie radziły. Żywiły swoje dzieci i rodziny wyłącznie w oparciu o produkty, które były sezonowo dostępne, albo przetworzone domowym sposobem. Miały sposoby, by wzbogacać jadłospis w miesiącach zimowych tradycyjnie uboższych w warzywa i owoce. Oczywiście z punktu widzenia współczesnej wiedzy znaleźlibyśmy w tych kulinarnych tradycjach sporo kontrowersyjnych obszarów, jak choćby nadużywanie tłuszczów zwierzęcych.

 

O jednym wszakże warto pamiętać. Do takich wzorców żywienia – w oparciu o dostępne lokalnie produkty – dostosowały się nasze mechanizmy enzymatyczne i trawienne. A także nasza flora bakteryjna. Ekspresja naszych genów jest również częściowo zależna od biodostępności tych wszystkich mikro i makroelementów. Dzisiaj wiemy, że nie to, co jemy, tylko, to, co przyswajamy wpływa na nasze geny. Tym zajmuje się nutrigenomika i jest obecnie błyskawicznie rozwijającą się dziedziną nauki.

 

Wiemy też, że właśnie dieta przemysłowo modyfikowana, ale też niedostosowana do naszych wzorców żywienia, zmienia naszą florę bakteryjną w jelicie grubym. Dzisiaj właśnie ten czynnik jest uznawany, jako jeden z powodów czegoś, co nikt już nie boi się nazwać po imieniu: plaga otyłości. Stoi za nią dysfunkcja swoistych mechanizmów trawiennych związanych z zaburzeniem naszej flory bakteryjnej związanej z żywieniem.

 

Wszyscy, którzy lansują określone trendy żywieniowe, oparte o produkty niespotykane w naszym żywieniowym środowisku powinni pamiętać, jak często kończą się eksperymenty żywieniowe dla osób wyjeżdżających do krajów o zupełnie innych tradycjach kulinarnych. O zemście faraonów, Montezumy i innych określeniach zaburzeń gastrycznych, każdy pewnie słyszał.

 

A nasze babcie, widząc jak przewraca się nasza tradycyjna piramida żywieniowa budowana przez pokolenia, niechybnie kiwają lub pokiwałyby z politowaniem głowami! Co nie znaczy wcale, że nie mogły by się i wiele nauczyć od współczesnych dietetyków i przodujących blogerek kulinarno-żywieniowych. Ba! To one były ‘blogerkami żywieniowymi’ własnych czasów!