Terapia smakiem: smaczne przeciwutleniacze kontra wolne rodniki

Wolne rodniki – spustoszenia, które mogą czynić w naszym organizmie są przerażające i zaprzątają naukowców, lekarzy, kosmetologów… Czy jednak jest to tylko nasz, ludzki problem? Oto żywy dowód na to, że terapia smakiem nie jest wymysłem! Możemy rozpoznać na języku naturalne przeciwutleniacze i dostarczać je bez potrzeby sięgania po suplementy!

 

Niekorzystny efekt działania cząsteczek z niesparowanymi elektronami występuje także w świecie przyrody. Jak radzą sobie rośliny? Przez produkcje określonych związków, które są silnymi przeciwutleniaczami. Do nich zaliczają się np. flawonoidy, rozpowszechniona w świecie flory grupa związków chemicznych o silnych właściwościach przeciwutleniających.

 

Wolne rodniki w organizmie ludzi i roślin

 

Narażone na działanie promieni jonizujących rośliny znalazły sposób na ochronę swojego materiału genetycznego przed tzw. efektem tlenowym. Ich broń to naturalne przeciwutleniacze. W grupie opatrzonej nazwą „naturalne antyoksydanty” zainteresowanie badaczy wzbudziły proantocyjanidy. To one mają szczególny potencjał, by korzystnie modyfikować ryzyko chorób sercowo-naczyniowych u człowieka.

 

Co łączy owoc granatu, kakaowca, żurawinę, aronię czy szczep tannat? Właśnie bogata zawartość proantocyjanidów, związków o silnie przeciwutleniających właściwościach. Powinni więc włączyć je do diety wszyscy, którym zależy na zmniejszeniu ryzyka chorób układu krążenia.

 

Przeciwutleniacze w żywności

 

Wskazówka? Wystarczy raz spróbować owocu aronii i zapamiętać wrażenie szorstkości w jamie ustnej – to właśnie efekt dotykowy wskazujący na wysoką zawartość proantocyjanidów. Oto żywy dowód na to, że terapia smakiem nie jest wymysłem! Czarna czekolada, żurawina, owoc granatu, czy nasze czarne jagody i aronie , także wina z niektórych szczepów – to cenne naturalne źródła przeciwutleniaczy. Przeciwutleniaczy z natury, bez potrzeby sięgania po suplementy!  Po prostu na wyciągniecie ręki ! Tyle, że natura się nie reklamuje, nie musi!

 

Jarosław Szulc