Niewolnictwo i cukier

Po odkryciu Nowego Świata przez Krzysztofa Kolumba, pola uprawne trzciny cukrowej zaczęły wyrastać, żeby wykarmić spragnione nowości Europejskie imperia. Brytyjskie i francuskie plantacje zaczęły dominować w produkcji żywności, w tym przede wszystkim - trzciny cukrowej.

 

Szczególnie zachodnie porty brytyjskie wysunęły się na prowadzenie, gdzie miasta Bristol i Liverpool rozwijały przemysł trzciny cukrowej oraz budowały rafinerie i fabryki. W parze z rozwojem przemysłu i handlu transatlantyckiego szedł handel niewolnikami, których sprowadzano z Afryki.

 

Zaczęto handlować i wymieniać towary na ludzi. Brytyjskie statki przepływały przez Atlantyk do portów Afryki, gdzie do transportowców ładowano skutych kajdanami ludzi o ciemnej skórze. Tak zaczął się najbardziej osławiony okres w dziejach Liverpoolu i Bristolu.

 

Ludzie, z założenia będący niewolnikami, zostawali szczelnie zamknięci wewnątrz statków, gdzie przetrzymywani w potwornych warunkach, płynęli przez ocean wiele dni.

 

Ci którzy przeżywali podróż, docierali do Indii Zachodnich, sprzedawano ich właścicielom plantacji, gdzie aż do końca życia swego życia pracowali niewolniczo na polach uprawnych trzciny cukrowej.

 

Już w połowie XVIII wieku statki przewoziły ponad 50 000 niewolników rocznie. Niewolnictwo i uprawa cukru trzcinowego stała się kluczowa dla gospodarek Bristolu i Liverpoolu.

 

W 1833 w końcu została uchwalona ustawa znosząca niewolnictwo. Jej wyniki dla Indii Zachodnich i Wysp Brytyjskich były gospodarczo katastrofalne. Jednak moralność wygrała z kapitalizmem i zyskami ostatecznie znosząc niewolnictwo. 

 

A może to nie moralność, tylko odkrycie, że cukier można łatwiej pozyskać z buraków? Właśnie przez to uprawa trzciny straciła na znaczeniu.

 

Czy zdajemy sobie sprawię ile bólu i cierpienia kryję jedna kostka cukru, którą wrzucamy do herbaty? Ile osób w przeszłości oddało życie abyśmy mogli delektować się słodkim ciastem?